Przejdź do głównej zawartości

REVA MANN, Córka rabina.

Niemal ekshibicjonistyczna opowieść Revy, Żydówki, o tym, jak szła przez większą część swojego życia zatrzymując się na każdym rozwidleniu, jak skręcała w drogę, żeby za chwilę z niej zawrócić i skręcić w inną. O tym, jak z jednej skrajności wpadała w drugą. Zderzała się z najpierw z jedną ścianą, a odbicie od niej było tak silne, że zatrzymywała się dopiero na drugiej. To wszystko po to, żeby, pochodząc z zaangażowanej religijnie rodziny, pogodzić temperament z surowością judaizmu, pragnienia z tym, co wtłaczano jej do głowy jako dozwolone i niedozwolone. Dla mnie, wolnej od potrzeby praktyk religinych, to było dosyć rozpaczliwe (i niestety niewolne od konsekwencji) poszukiwanie człowieka sposobu na własne życie, pozwalającego niezrywać wszystkich nici i nie zwariować. Bohaterkę - narratorkę się momentami lubi, momentami współczuje się jej otoczeniu i wręcz nienawidzi. Ja jednak w końcu stanęłam po jej stronie. Ta swoista spowiedź (bo stopień szczerości bliższy jest raczej spowiedzi właśnie aniżeli wspomnieniom) jest dla mnie dodatkowo kolejną odsłoną zdumienia, co ludzie potrafią zrobić sobie samym w imię reguł nazwanych raligią albo tradycją, jak bardzo są w stanie siebie krzywdzić i poddać absurdom.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mówimy po polsku. Mówimy po polsku? Nie zawsze. Przy okazji Święta Konstytucji bardzo boleśnie przypomina się problem Polaków z prawidłowym oznaczaniem dat. 3 Maj, Vivat 3 Maj. Bez cudzysłowu. Z ptaszkami po bokach, zgoda. W innym miejscu w sieci nawet przerzuciłam się nawet kilkoma postami na temat cytatu "Vivat Maj, Trzeci Maj". Ja twierdzę, że skoro cytat, powinien być w cudzysłowie, bo inaczej jest błędem. Mój rozmówca uważa, że nie.  A ja się uparłam, że to "trzeci maj" nie jest żadnym licentia poetica, tylko w poprawnej polszczyźnie metrum by się nie zgodziło. Ok, w pieśni niech sobie będzie, ale jeśli przytaczamy, to tylko w cudzysłowie.  Zresztą nie czepiajmy się tego przypadku, w końcu kontrowersyjnego. Mamy pod dostatkiem innych. Swego czasu Prezydent Lech Wałęsa przyczynił się do kariery innego koszmarka, "na dzień dzisiejszy". A autorytety, ludzie naukowo utytułowani, dziennikarze i zwykli ludzie jak jeden mąż zaczęli posługiwać się ...
Wolność jest jak powietrze. Pamiętam, że była wtedy straszna zima. W naszym mieszkaniu nie było prądu, wyłączyli ogrzewanie. Rodzice zawieźli mnie do Dziadków.  I zdarzyła się ta niedziela bez Teleranka. Babcia jak zwykle poszła do kościoła. Po powrocie płakała. Nic nie rozumiałam. Atmosfera w domu była taka, że zaczęłam się bać.  Stan wojenny. W tygodniu pojechałyśmy do miasta. Ulica Narutowicza w Łodzi była wtedy jeszcze brukowana. Przejeżdżały jakieś ciężkie samochody wojskowe. Dudnienie bruku będę chyba pamiętać do śmierci. Mimo mrozu Babcia znowu się rozpłakała, a ja nic nie rozumiałam, ale znowu też się bałam. Wszędzie milicja w majtkowoniebieskich mundurach, przy koksownikach.  Potem Okrągły Stół. Już rozumiałam. Byliśmy z Ojcem na zimowiskach i codziennie zjeżdżaliśmy ze stoku, żeby je śledzić. Pamiętam kłęby dymu, w których tonęli siedzący wokół mebla. Nie pamiętam, co mówili. A oni tłoczyli powietrze, żebyśmy mieli przez następne lata czym o...